Ambiwalencja uczuć. Dookoła same oksymorony. Czuję się niezaspokojony.
Nie wiem już kompletnie gdzie co i jak. Gubię się we własnych przecinkach.
Chciałbym chociaż raz być pewny, a nie na rozstaju siedzieć i czekać, moknąc od zimnego deszczu.
Dlaczego na niebie ciągle są czarne chmury? Kiedy wreszcie zawita słońce?
Chwilowe przyjemności nie są dla mnie. Pomagają tylko w danym momencie. Ale ja głupi chociaż ich się łapię. Bo co mam robić, gdy chcę? Wiem, że to dla mnie zbyt mało, ale dobrze choć na chwilę zaspokoić apetyt. Może jestem zbyt wymagający. Może życie ma być szare. Może ludzie mają być dla siebie oschli? Może uczuć nie ma, miłość nie istnieje a ja jestem zwyczajnie pojebany?
Nie wiem. Jak zwykle nic nie wiem. Niewiedza mnie przeraża.
H.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz