Szukaj...

piątek, 30 maja 2014

Po piąte.

Jebany świat. Pojebani ludzie. A najbardziej popierdolony jestem ja. Ja sam.
Powinienem być sam. Na nic nie zasługuję. Rujnuję wszystko dookoła. Jak jebana bomba atomowa. Niszczę wszystko co napotkam na swojej drodze, włącznie z samym sobą. Więc po co taka chodząca śmierć jak ja ma żyć? Ciągle rozmyślam i płaczę. Błąkam się, marzę, majaczę. I co mi po tym? Jak i tak jestem żałosny. To wszystko jest niesprawiedliwe. To wszystko jest nie tak. Jak być powinno... Ale co mam zrobić? Czuję jak wszystko ucieka mi przez palce. I nawet gdy zaciskam dłoń, wszystko jest tak ulotne, że niczym tego nie zatrzymam. Czasem chciałbym żyć na bezludnej wyspie, zupełnie sam. Nie raniłbym innych, nie podejmował tylu złych decyzji. Nie byłbym bezużytecznym śmieciem jakim jestem. Nauczyłbym się w końcu żyć bez ludzi (a warto dodać że jestem od nich jednak uzależniony...). Ale czymże wtedy byłoby moje życie? Czy nie żyje się dla ludzi? Dla drugiego człowieka? Wydaje mi się że są dwie rzeczy które mogą mi dać szczęście: pomaganie innym oraz prawdziwa miłość. Czuję wewnętrzną, egoistyczną chęć pomagania innym, ratowania im życia. Czuję że to moja misja. A druga sprawa. Uwielbiam uczucie miłości i jednocześnie równie mocno je nienawidzę. Uważam miłość za najpiękniejszą chorobę na jaką człowiek może chorować. Dlaczego chorobę? Bo człowiek głupieje. Wariuje psychicznie. To zmienia całkowicie całego człowieka, od środka, od zewnątrz, jego całe życie, wszystko, dosłownie wszystko. Często miłość rani, boli, zadaje cierpienie, każe żyć w męczarni. Ale potrafi być przepiękna, idealna, wymarzona, dawać tyle ciepła by mieć siłę żyć na tym beznadziejnym świecie. Jednakże jak bardzo ona jest często niespełniona... Dlaczego? Nikt chyba mi nie odpowie na to pytanie. Przecież ludzie potrzebują czułości, bliskości, ciepła, oparcia, zrozumienia. Dlaczego nie mogą sobie tego wzajemnie dawać? Czy to takie trudne? Najwidoczniej tak...
Nie chcę kochać. Ale co zrobić, gdy jednak kocham? Gdy cierpię? Gdy już brak mi sił? Nic. Ciągle nic. Najgorsza odpowiedź. Ale niestety tak bardzo prawdziwa. Nic. Jedno wielkie nic. Muszę trwać. Egzystować. Sam.
H.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz